Tag: molestowanie w dzieciństwie

Wywiad z pedofilem

161
Daj piwo
Prometheus_Coprophagus @ 2013-07-23, 01:13 [skopiuj link] [zgłoś duplikat] IGNORUJ TEMATY Z DZIAŁU "INNE CZARNOŚCI"  
Cytat:
Michał pamięta, jak gwałcił go własny ojciec. Chce pamiętać. Bo jeśli zapomni, będzie robił to samo. Mówi o sobie – jestem pedofilem.


Fot. Kr*chankova Maya /Shutterstock.com


Papieros znika gdzieś między palcami Michała. Został mu już właściwie sam filtr, ale co kilka sekund głęboko się zaciąga. Gasi dopiero wtedy, gdy niedopałek zaczyna parzyć palce. W warszawskiej kawiarni jest prawie pusto. Michał mówi pewnie, ale bardzo cicho. Dziękuję mu za to w myślach. Gdyby siedzący parę stolików dalej mężczyźni usłyszeli jego słowa, pewnie chcieliby zabić go na miejscu. W tej chwili sam mam na to ochotę.

Strach

To było parę miesięcy temu. Zaniedbałem terapię. Byłem wściekły. W pracy panowała chora atmosfera. Jakieś pretensje, konflikty, dużo krzyku. Na mnie to źle działa. Miałem wszystkiego dość. Chciałem schować się gdzieś przed światem i wypić kilka piw. Byłem akurat obok Lasu Młocińskiego. Świetne miejsce. Nie ma policyjnych patroli, prawie żadnych ludzi. Cicho, pusto i spokojnie. Mówiłem, że nie lubię krzyku?

Nagle ją zobaczyłem. Mogła mieć 10, może 12 lat. Nie wiem, czy też chciała schować się przed światem, czy po prostu przez las szła skrótem do domu. Wiem, że przestałem myśleć o piwie. Jakby ktoś nagle nacisnął mi jakiś guzik. Nie jestem przecież pedofilem przez 24 godziny na dobę. To po prostu czasami się włącza. Poszedłem za tą dziewczynką. Żeby ją zgwałcić. Wiedziała, że idę za nią krok w krok. Poczułem jej strach.

To on uratował wtedy i ją, i mnie. Znałem to uczucie przerażenia i bezbronności. Wiedziałem, jak to jest bać się dorosłego. Wiedziałem, jak boli, kiedy dorosły gwałci. Kiedy jest potworem. Przestałem myśleć o tym, co mogę jej zrobić, i zacząłem myśleć o tym, co zrobiono mnie. Zatrzymałem się przy jakiejś ławce. Siedziałem kilka godzin i myślałem o swoim życiu. Czułem się, jakbym oglądał film. Bardzo zły film.

Klamka skrzypi do dziś

Moje najwcześniejsze wspomnienie to uczucie, że się duszę. Ktoś siada mi na klatce piersiowej i zatyka czymś usta. Przez kilkanaście lat wracało to w snach. Nie miałem pojęcia, skąd się bierze. Jasne, że o tym myślałem. Ale mieszkałem na wsi, wśród biednych i prostych ludzi. Psychoanalizy nikt tam nie znał. Pamiętam, że kiedyś obejrzałem w telewizji program, w którym facet pił coś obrzydliwego. Jakaś durna komedia. Wtedy poczułem w ustach smak spermy. Przez cały dzień chciało mi się rzygać. Wracało mi to kilkadziesiąt razy przez wiele lat. Pojawiały się też zupełnie znikąd uczucia dotyku i bólu. I paraliżujący strach na dźwięk skrzypiącej klamki w pokoju.

Te drzwi wciąż tam są. Stare, solidne, dębowe. Klamka była naoliwiana kilkanaście razy, ale dalej skrzypi. Po latach poskładałem te wszystkie znaki do kupy. W pokoju za dębowymi drzwiami spałem razem z rodzeństwem do czwartego roku życia. Potem dziadkowie, z którymi mieszkaliśmy, dobudowali kawałek domu i przeprowadziliśmy się do innego pomieszczenia. Dziś wiem, że człowiek, który mnie spłodził – bo nie powiem o nim nigdy, że jest moim ojcem – gwałcił mnie już, zanim skończyłem rok. Przez lata, kiedy wieczorem wracał do domu pijany, wszyscy uciekali. Matka chowała się za domem, siostra biegła za stodołę. A ja leżałem w łóżku i drętwiałem na dźwięk naciskanej klamki.

Przez wiele lat nie pamiętałem wydarzeń z dzieciństwa. Dziecko, które pamięta dzieciństwo, zapewne nie było gwałcone. Bo kiedy dzieje się coś tak strasznego, że mózg nie potrafi sobie z tym poradzić, wyłącza się świadomość. Fachowo nazywa się to dysocjacją. Jedni dysocjują w górę i czują się, jakby w czasie traumatycznego przeżycia byli poza ciałem, z góry obserwują, jak ktoś ich gwałci. Inni dysocjują w bok i patrzą na wszystko spod ściany. Ja dysocjowałem do środka. Dlatego w snach zostało mi tylko uczucie ciężaru na klatce piersiowej i tego, że ktoś zatyka mi usta. Więcej nie pamiętałem.

Kilka lat później robiłem już to, co chciał. Onanizowałem go. Uprawiał ze mną seks analny i oralny. Uczył, jak robić tak, żeby mu było przyjemnie. Pamiętam, że między 6. a 8. rokiem życia często wychodziłem z dysocjacji i z przerażeniem odkrywałem, że leżę w jego łóżku. Kiedy uciekałem, krzyczał za mną: „Najpierw, k***a, sam przyłazisz, a potem uciekasz”. Tak, przychodziłem do niego sam. Potrzebowałem kontaktu. Byłem dzieckiem. Tak naprawdę chciałem, żeby po prostu powiedział: kocham cię, synku. Nigdy tego nie zrobił. Chociaż zawsze dotykał.

Przestał, kiedy miałem 8 lat. Może byłem już dla niego za duży. A może dlatego, że przestałem się myć. Taki podświadomy mechanizm obronny. Mały Michaś odkrył, że jeśli nie umyje pupy, to tatuś nie będzie go dotykał. Działało. Zostało mi to do dzisiaj. Zdarza mi się nie myć nawet cały tydzień. Chociaż przecież dziś już mnie nie dotknie.

Syn zboczeńca

Od zerówki prześladowały mnie wszystkie dzieciaki. Byliśmy na ostatnim piętrze szkoły. Kiedy nauczycielka schodziła w czasie przerwy na dół, zostawaliśmy sami. Kilka osób łapało mnie siłą i zdejmowało spodnie i majtki. Moi koledzy wiedzieli, czyim jestem synem. Mieszkałem w małej wsi. Człowiek, który mnie spłodził, przez wiele lat łaził nago po okolicznych krzakach. Kiedy się ożenił, przestał, ale ja poszedłem do szkoły z piętnem dziecka zboczeńca. Tak, próbowałem się poskarżyć. W domu. Matka wyzwała mnie od najgorszych, a on przyłożył kilka razy. Nikt nie chciał ze mną rozmawiać. Dziecko, które nie przerobi traumy, potrafi potem tylko powtarzać wzorce. Więc powtarzałem.

Jeszcze w podstawówce zacząłem stawać goły w oknie domu. Odkryłem, że podnieca mnie, gdy ktoś widzi mnie nago. Parę lat później wiedziałem już, że ten ktoś musi być dzieckiem. Miałem swój rytuał. Nakręcałem się jeszcze w domu masturbacją. Potem szedłem w krzaki obok podstawówki i stałem nago. Wystarczało mi samo ryzyko, że ktoś mnie zobaczy. Tylko dlatego, że byłem u siebie w okolicy, nigdy nie wykorzystałem żadnego dziecka fizycznie. Nie dopuściłem się gwałtu, bo wiadomo, jak ludzie reagują na pedofilię. W małej podwarszawskiej wsi nie miałbym jak się ukryć. Bałem się linczu.

Pewnie gdybym wtedy mieszkał w Warszawie, już dawno bym to zrobił. I dzisiaj albo siedziałbym w więzieniu, albo, co bardziej prawdopodobne, leżał głęboko pod ziemią. Z jakiegoś powodu najbardziej na świecie nie chciałem krzywdzić dzieci. Całe życie broniłem się rękami i nogami przed tym, żeby nie zrobić komuś tego, co on zrobił mnie. Chociaż nie mogę przecież powiedzieć, że nikogo nie skrzywdziłem. Dziecko, które widzi nagiego faceta wychodzącego z krzaków, już jest skrzywdzone.

Tabletki z myśli

O terapii pomyślałem trzy lata temu. Przestałem pić i nie mogłem zwalić swojego zachowania na alkohol. Siedziałem w krzakach przy jakiejś wiejskiej drodze i zawołałem dwie małe dziewczynki. Uciekły, zanim zdążyły mnie zobaczyć, ale wtedy pomyślałem, że to, co robię, nie jest normalne. Pierwszy psycholog nie mógł mi pomóc. Wysłał mnie do drugiego. Ten do trzeciego. Dopiero on zgodził się przyjąć mnie na terapię. Tylko dlatego, że przyszedłem do niego sam. Mówił, że nie zna nikogo, kto podjąłby się leczenia z własnej woli. Pedofile leczą się dlatego, że grozi im prokurator. Widziałem, że to, co mu opowiadam, wywołuje u niego obrzydzenie. Rozumiałem go. Sam je czułem.

Podstawą leczenia jest przerobienie własnych traum. W mojej grupie terapeutycznej są przede wszystkim ci, którzy byli molestowani w dzieciństwie. Kiedy posłucha się ich historii i dołoży do tego swoje własne, trudniej potem skrzywdzić dziecko. Te opisy gwałtów i bólu, jaki potrafi sprawić dorosły, stają przed oczami, kiedy człowiek idzie za jakimś dzieckiem w lesie. Przyjmuje się, że 20 procent wykorzystywanych dzieci podejmuje potem działania takie same jak ich oprawcy. Te 20 procent to ci, którzy mają to tak głęboko schowane, że nie zdają sobie z tego sprawy. Więc wolę pamiętać. Chociaż to boli tak, że zdrowy człowiek nie jest w stanie sobie tego wyobrazić.

Mówi pan, że według badań od 40 do 80 procent pedofilów było wykorzystywanych w dzieciństwie? To bzdura. Jestem pewien, że każdy pedofil był gwałcony. Mój dziadek gwałcił człowieka, który mnie spłodził, a mojego dziadka musiał gwałcić jego ojciec. To jest koszmarna pętla. Dlatego ja za wszelką cenę chcę zrobić wszystko, żeby jej nie przedłużyć. Nawet jeśli przez całe życie będę musiał sobie każdego dnia przypominać najgorsze koszmary z dzieciństwa.

Terapia bardzo mi pomogła. Znajomi mówią, że dziś wyglądam zupełnie inaczej niż jeszcze kilka lat temu. Byłem wystraszonym facetem, który wszystkich się bał, chodził skulony, a w każdej relacji miał tylko dwa uczucia: nienawiść i strach. Zostało mi to do dziś, chociaż terapeuta powiedział, że w ciągu kilkunastu miesięcy nadrobiłem kilkanaście lat opóźnienia w rozwoju emocjonalnym. Wciąż jednak wiem, że mam w sobie potwora. Jest mniejszy, ale co jakiś czas się budzi. Właściwie każdego dnia seksualizuję małe dziewczynki.

Na ulicy, w tramwaju, autobusie. Patrzę, jak jadą do szkoły albo z niej wracają i wyobrażam sobie, co mógłbym z nimi zrobić. Jak wyglądałyby nago. Wtedy ode mnie zależy, czy będę się w tych fantazjach pogrążał dalej, czy odwrócę głowę i spróbuję pomyśleć o czymś innym. O czymkolwiek, chociaż najczęściej o kosmosie albo Biblii. Kosmos i Biblia to moje tabletki z myśli na takie sytuacje. Są najlepsze, bo w jakiś sposób nieograniczone. Przez siedem lat nałogowo ćpałem, tak, niech pan tak napisze, ćpałem religię. To nie było zdrowe, ale została mi po tym ogromna wiedza biblijna. Mogę z pamięci przywołać sobie jakiś fragment i o nim pomyśleć. Wtedy łatwiej mi zobaczyć po prostu małą dziewczynkę z tornistrem na plecach, która wraca do domu. I nie wyobrażać sobie, jak wygląda bez ubrania.

Unikam wolnego czasu. Organizuję sobie dzień tak, żeby mieć go jak najmniej. Wolę się spóźnić do pracy, niż wyjść z domu za wcześnie. Najbardziej się boję, kiedy jadę przez Warszawę i mam kilka godzin wolnego. Wtedy włóczę się po mieście. A w mieście są przecież parki, w których jest tysiąc okazji, żeby obnażyć się przed jakimś dzieckiem.

Kiedy czuję, że napięcie, które mam w sobie, jest zbyt duże, po prostu ze sobą rozmawiam. Na głos. Mówię różne rzeczy. Czasami jest to potok przekleństw, żalu do świata albo obelg dla tych, którzy mnie skrzywdzili. Wyrzucam z siebie wszystkie złe emocje, które mogą sprawić, że ja też będę potworem. Nie próbowałem jeszcze krzyku, chociaż to podobno bardzo pomaga. Ale żeby krzyczeć, trzeba pójść w jakieś ustronne miejsce. Do lasu. A ja przecież unikam lasów.

Motorek

Od kilku lat nie byłem w rodzinnym domu. Pamiętam, że jak jeszcze tam mieszkałem, a w telewizji mówiono o zatrzymaniu jakiegoś pedofila, moja matka pierwsza krzyczała, że powinno się ich publicznie rozstrzelać. Sama całe życie gotuje obiady pedofilowi. O to mam do niej ogromny żal. Że nigdy mnie nie obroniła. Że w całej rodzinie panowała zmowa milczenia, chociaż przecież wszyscy wiedzieli, co się dzieje. Jakiś czas temu w ramach terapii zadzwoniłem do domu.

Chciałem porozmawiać o dzieciństwie. Człowiek, który mnie spłodził, przyznał, że owszem, wykorzystywał mnie seksualnie, ale czy coś złego się z tego powodu stało? Dobrze, że rozmawialiśmy przez telefon. Gdyby stał obok mnie, po prostu bym go zabił. Matka nie chciała rozmawiać w ogóle. Powiedziała, że jeśli jeszcze raz poruszę ten temat, wbije mi nóż między żebra. Wierzę jej.

Wiem, że też powtarza wzorzec. Była wykorzystywana przez własnego ojca. Jej matka prześladowała ją za to, traktując jak seksualnego rywala. Potem tak samo robiła ze mną. Z domu pamiętam tylko te dwa uczucia: strach i nienawiść. Zostało mi to do dziś, tak jak niechęć do mycia. Nie było normalnych relacji, rozmów, miłych słów. Chyba tylko dwa razy czułem się w dzieciństwie szczęśliwy. Raz, jeszcze jak byłem w podstawówce, pozwolili mi na Boże Narodzenie prawie przez całą noc oglądać telewizję.

Nie wiem, co im się wtedy stało. A drugi, kiedy ojciec przewiózł mnie motorem. To był właściwie mały motorek, ale dla mnie to była ogromna frajda. Trzymał mnie przed sobą i to był jedyny jego dotyk, który nie sprawił mi bólu. Do dziś denerwuje mnie to, że czułem wtedy do niego sympatię.

Wiem, że on się nie zmienił i że nie przestał katować dzieci. Moja siostra jest niedorozwinięta psychicznie, więc odebrano jej prawa rodzicielskie. Mojego siostrzeńca wychowują dziadkowie. I wiem, że on go zgwałcił. Ten chłopak ma dziś 18 lat i zachowuje się tak samo jak ja. Tak samo chodzi, mówi i patrzy. I tak samo jak ja chodzi w nienaturalnie wysoko podciągniętych spodniach. Nie, nie mogę nic z tym zrobić. W Polsce przestępstwo pedofilii przedawnia się po pięciu latach. To jeden z największych prawnych absurdów, bo nie ma chyba innego czynu, który w ludzkiej psychice utrwalałby się tak mocno.

Pedofilia to od kilku lat głośny temat. Nie ma miesiąca, żeby kogoś nie zatrzymano. Kiedy jestem w pracy i akurat mówią o tym w radiu, wszyscy krzyczą jeden przez drugiego, że powinno się te potwory wystrzelać. Kobiety wzdrygają się na sam dźwięk słowa „pedofilia”, a faceci licytują się, co zrobiliby takiemu bydlakowi, który krzywdzi dzieci. Ja siedzę cicho i tylko czasem dodam, że powinno się też zamknąć rodziców pedofila. Wszyscy patrzą na mnie jak na wariata. Nie rozumieją, że przecież nikt tej choroby sobie nie wybiera. Że tych ludzi ktoś musiał kiedyś skrzywdzić. Rozumiem ich, bo sam także tak reagowałem. Dopóki nie zrozumiałem, że ja też jestem pedofilem.

Marzenia pedofila

Jakie mam marzenia? Czasami myślę, że chciałbym wygrać w lotto. Kupiłbym wtedy duży dom daleko od moich rodzinnych stron i zerwał kontakty ze wszystkimi, którzy mnie znają. Chociaż szczerze powiedziawszy, to może lepiej by było, jakbym tych pieniędzy nie wygrał. Miałbym wtedy za dużo czasu. Może nie lubię pracować, zrywać się o trzeciej rano, żeby zdążyć dojechać do magazynu tylko po to, by rozkładać kartony za śmiesznie niską pensję.

Ale gdybym miał dużo pieniędzy, nie wiedziałbym, co zrobić z czasem. A to dla mnie do końca życia będzie ogromne zagrożenie. Jak wracam do domu, zawsze jest coś do zrobienia. Sprzątać można bez końca, muszę przygotowywać sobie węgiel na opał, naprawić płot. Jakbym był milionerem, to przecież nie chciałoby mi się cały dzień robić wokół domu.

Rodzina? Tak, chciałbym założyć rodzinę. Na szczęście pociągają mnie także dorosłe kobiety. Chociaż na razie mam o nich wiedzę tylko teoretyczną. Do tej pory bałem się kobiet. Dlatego, chociaż mam 40 lat, wciąż jestem prawiczkiem. I na razie wolę nie myśleć o seksie. Nawet tym zdrowym. To mogłoby uaktywnić zbyt wiele złych rzeczy. Takich, których sam się boję. Wiem, że gdzieś we mnie jest potwór. Nigdy do końca nie zniknie. Jeśli kiedyś poznam kobietę, z którą będę chciał założyć rodzinę, powiem jej o sobie wszystko.

Mój wzorzec to pedofilia wewnątrzrodzinna. Najbardziej zagrożone są moje własne dzieci. Wiem, że jeśli stracę kontrolę, zrobię im dokładnie to samo, co on zrobił mnie. Dlatego całe moje życie to walka o to, żeby tej kontroli nie stracić. Taki heroizm pedofila.

***

Papieros znika gdzieś między palcami Michała. Został mu już właściwie sam filtr, ale co kilka sekund głęboko się zaciąga. Gasi dopiero wtedy, gdy niedopałek zaczyna parzyć palce. Ma dosyć bólu.

Źródło: Jestem pedofilem. Mam w sobie potwora


Standardowo - po komentarzach łatwo będzie sprawdzić, kto przeczytał cały artykuł, a kto lekturę zakończył na tytule.
CorT7 @ 2013-07-23, 02:45  Najlepszy komentarz Najlepszy komentarz (49 piw)
To naprawdę straszne bo psychika zniszczona jest już do końca życia. Pedofili nie zamykać w więzieniach tylko udostępnić ich dane, na pewno "przypadkiem" coś im się stanie. Policja wiedząc, że ofiarą był pedofil powinna olewać sprawę i w oficjalnym raporcie napisać - "denat niefortunnie potknął się łamiąc kręgosłup, posiada również 15 ran kłutych otrzymanych w wyniku upadku"
   Popularne tagi
santana  robaczywy  openings  gejowskiej  przegryw  deleu  oldskul  mores  bare  ćpuni  kawał z dupy  podczas spania  rozbije  typografia  użytkownicy sadistica
[ KWEJK ] [ JEB Z DZIDY ] [ WĄCHAM KSIĄŻKI ]